Masz trzy oferty na stronę internetową. Ceny od 2000 do 15 000 zł. Portfolio wygląda podobnie. Wszyscy obiecują "profesjonalizm" i "indywidualne podejście". I teraz co? Jak wybrać?
Cennik i portfolio to za mało. Możesz mieć piękne portfolio i fatalną obsługę klienta. Możesz mieć niską cenę i ukryte koszty, które wyjdą po podpisaniu umowy. Dlatego zamiast porównywać slajdy — zadaj pytania. Pięć konkretnych pytań, które oddzielą dobrych wykonawców od tych, których lepiej omijać.
1. "Co się stanie jak za 3 miesiące będę potrzebował zmienić zdjęcie?"
To pytanie testuje jedną z najważniejszych rzeczy: co się dzieje PO oddaniu projektu. Bo zrobić stronę potrafi wielu. Utrzymać relację z klientem po wdrożeniu — znacznie mniej.
Dobra odpowiedź: "Zadzwoń lub napisz, poprawimy. Drobne zmiany robimy bez dodatkowych kosztów."
Red flag: "Proszę złożyć ticket w naszym systemie" albo — co gorsza — cisza. Brak odpowiedzi na maila. Numer telefonu, który nie odpowiada.
Jak my na to odpowiadamy: W Kaminski.link drobne zmiany — podmiana zdjęcia, zmiana tekstu, aktualizacja numeru telefonu — robimy bez faktury. Odpowiadamy tego samego dnia roboczego. Telefon, mail, messenger. I tak, odbieramy też za 3 miesiące po oddaniu projektu. I za 6. I za rok. Przeczytaj więcej o naszym podejściu do wsparcia po wdrożeniu.
Dlaczego to pytanie jest ważne? Bo strona internetowa żyje. Zmieniasz ofertę, dodajesz nową usługę, zmieniasz numer telefonu. Jeśli za każdą taką zmianę musisz płacić, czekać tydzień albo szukać nowego wykonawcy — coś jest nie tak z modelem współpracy.
2. "Czy dostanę dostępy do hostingu, domeny i kodu źródłowego?"
To pytanie testuje, czy wykonawca nie trzyma Cię jako zakładnika. Brzmi ostro? Bo to ostry temat.
Dobra odpowiedź: "Tak, dostaniesz pełne dostępy. Strona jest Twoja."
Red flag: "Domena jest zarejestrowana na nasze konto, ale oczywiście możemy ją przenieść... za opłatą." Albo: "Kod źródłowy jest naszą własnością intelektualną." Albo jeszcze lepiej: "Po co Ci dostępy? My się tym zajmujemy."
Jak my na to odpowiadamy: Klient dostaje dostęp do wszystkiego od pierwszego dnia. Hosting, domena, FTP, panel CMS, Google Analytics, Search Console. Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się zmienić wykonawcę — zabierasz wszystko ze sobą. Zero blokad, zero sztuczek.
Dlaczego to pytanie jest ważne? Bo niektórzy wykonawcy celowo nie dają dostępów. Rejestrują domenę na siebie. Hostują stronę na swoim serwerze. Nie udostępniają kodu. Efekt? Nie możesz odejść. Nie możesz przenieść strony. Jesteś uzależniony od jednej firmy, która może Ci dyktować warunki. To nie jest partnerstwo — to pułapka.
3. "Ile projektów macie w portfolio i od kiedy działacie?"
To pytanie testuje doświadczenie. Nie dlatego, że młode firmy są złe — ale dlatego, że doświadczenie zmniejsza ryzyko.
Dobra odpowiedź: Konkretna liczba projektów, konkretna data założenia firmy, gotowość do podania kontaktów referencyjnych. "Działamy od 2014, zrealizowaliśmy ponad 100 projektów. Chętnie podamy kontakt do kilku klientów."
Red flag: "Mamy bogate doświadczenie" bez żadnych konkretów. Brak portfolio. Portfolio z trzema projektami, które wyglądają jak szkolne prace. Odmowa podania kontaktów do klientów.
Jak my na to odpowiadamy: Kaminski.link działa od 2014 roku. Mamy za sobą ponad 100 projektów — od landing page'y po sklepy internetowe. Ocena 5.0 w Google. Kontakty referencyjne? Nie ma problemu.
Dlaczego to pytanie jest ważne? Sama liczba projektów to nie wszystko. Ale daje punkt odniesienia. Firma z 10-letnim doświadczeniem prawdopodobnie przetrwała, bo klienci wracali. Firma sprzed 3 miesięcy — może być świetna, ale ryzyko jest większe. Dlatego nie poprzestawaj na liczbach. Poproś o kontakty referencyjne. Zadzwoń do poprzednich klientów. Zapytaj ich o współpracę. To najlepsza weryfikacja, jaką możesz zrobić.
4. "Jak wygląda Wasz proces? Ile trwa? Co będzie ode mnie potrzebne?"
To pytanie testuje profesjonalizm i transparentność. Dobry wykonawca ma poukładany proces. Wie ile co trwa. Wie czego potrzebuje od klienta.
Dobra odpowiedź: "Zaczynamy od briefu — spotkania, na którym omawiamy cele, grupę docelową i zakres projektu. Potem przygotowujemy makietę, a po jej akceptacji przechodzimy do kodowania. Cały proces trwa 3-6 tygodni. Od Ciebie potrzebujemy logo, tekstów i zdjęć — albo możemy pomóc je przygotować."
Red flag: "Zobaczymy", "to zależy", "jakoś to będzie", "wyślij materiały to się za tydzień odezwiemy". Brak konkretów. Brak harmonogramu. Brak listy materiałów do przygotowania.
Jak my na to odpowiadamy: Mamy jasno opisaną roadmapę współpracy. Klient wie co się będzie działo na każdym etapie. Wie ile to potrwa. Wie co musi przygotować. Żadnych niespodzianek. Każdy projekt budujemy od zera — bez szablonów, bez gotowców.
Dlaczego to pytanie jest ważne? Chaotyczny proces = chaotyczny projekt. Jeśli wykonawca nie potrafi Ci powiedzieć ile trwa budowa strony — prawdopodobnie sam nie wie. A to oznacza opóźnienia, niedokończone rzeczy i frustrację po obu stronach. Uporządkowany proces to nie biurokracja — to szacunek dla Twojego czasu i pieniędzy.
5. "Co wchodzi w cenę, a za co zapłacę osobno?"
To pytanie testuje transparentność kosztową. I tu najczęściej pojawiają się nieprzyjemne niespodzianki.
Dobra odpowiedź: Pełny kosztorys z wyszczególnieniem: projekt graficzny, kodowanie, wdrożenie treści, szkolenie CMS, hosting (roczny koszt), domena (roczny koszt), certyfikat SSL, responsywność, optymalizacja SEO, wsparcie po wdrożeniu (ile dni, co obejmuje).
Red flag: "3000 zł za stronę" — i koniec. Bez szczegółów. Potem okazuje się, że hosting to 200 zł/mies, domena to 150 zł/rok (za domenę wartą 50 zł), responsywność to "dodatek za 1000 zł", a zdjęcia stockowe "płatne osobno". Kwota z oferty nagle podwaja się.
Jak my na to odpowiadamy: Podajemy pełne widełki cenowe z góry. Landing page 2500–5000 zł. Strona firmowa 4500–9000 zł. Sklep internetowy 8000–18 000 zł. Co jest w cenie, co nie — wszystko jasne przed podpisaniem umowy. Możesz też sam policzyć orientacyjną cenę w konfiguratorze.
Dlaczego to pytanie jest ważne? Bo strona internetowa to inwestycja, nie tylko koszt. I musisz wiedzieć jaka jest pełna kwota — nie tylko pierwsza rata. Ukryte koszty to jeden z najczęstszych powodów konfliktu między klientem a wykonawcą. Transparentna wycena eliminuje ten problem.
Bonus: jedno pytanie, które odsiewa 80% złych wykonawców
Mam jeszcze jedno pytanie. Jedno, które robi robotę za wszystkie powyższe razem wzięte:
"Czy mogę zobaczyć stronę, którą zrobiliście rok temu, i porozmawiać z tym klientem?"
To pytanie jest genialne, bo testuje wszystko naraz:
- Jakość techniczną — strona sprzed roku nadal działa? Nadal wygląda dobrze? Jest szybka? Jest aktualna?
- Relację z klientem — wykonawca nie boi się dać kontakt? Klient jest zadowolony na tyle, żeby o tym opowiedzieć?
- Wsparcie po wdrożeniu — klient potwierdzi, że wykonawca nadal odpowiada na telefony?
- Uczciwość — portfolio można podrasować. Ale żywy klient nie kłamie.
Wykonawca, który się boi tego pytania — ma powód. Może strona dawno nie działa. Może klient jest wściekły. Może relacja skończyła się na etapie "Gotowe, powodzenia!"
Dobry wykonawca na to pytanie odpowie: "Jasne, proszę bardzo. Oto numer." Bo wie, że zadowolony klient to najlepsza reklama.
Podsumowanie
Pięć pytań. Kilkanaście minut rozmowy. A dowiesz się więcej niż z godziny przeglądania portfolio i porównywania cenników.
Nie szukaj najtańszego wykonawcy. Nie szukaj najdroższego. Szukaj takiego, który:
- Odbierze telefon za 3 miesiące
- Da Ci pełne dostępy do tego, za co zapłaciłeś
- Ma za sobą konkretne doświadczenie
- Potrafi jasno opisać proces współpracy
- Nie ukrywa kosztów
Jeśli to brzmi jak coś, czego szukasz — sprawdź jak wygląda nasza roadmapa współpracy i zobacz projekty, które zrealizowaliśmy.
A jeśli chcesz poznać orientacyjny koszt — wyceń projekt w konfiguratorze albo napisz do nas. Odpowiemy tego samego dnia. I nie, nie znikniemy po oddaniu projektu.